Zbawienie tylko poza Kościołem! Stanisław Obirek i Andrzej Dominiczak

 

W języku świeckim zbawienie to po prostu uwolnienie od cierpienia i lęku przed śmiercią. Gdzie go szukać podczas pandemii? Tylko poza kościołem – powiada prof. Obirek, były jezuita, ale wciąż teolog. Radujmy się!  Reakcja na niemal powszechne poczucie zagrożenia potwierdza tendencję, o której mówimy od kilku lat. Nikt już nie wierzy w boską pomoc, a nawet nie ma na nią nadziei. Nadzieję niesie nauka i racjonalne sposoby organizacji życia społecznego, politycznego i gospodarczego. Też dyskusyjne oczywiście – wszak  rozumu używamy od niedawna i nie wszyscy z równym przekonaniem. Brakuje nam wprawy w rozumnym urządzaniu świata, ale to, co widzimy i słyszymy, to już znacznie więcej niż tylko światełko w tunelu. I świeci ze wszystkich stron!.

Jacek Tabisz
O autorze wpisu:

Studiował historię sztuki. Jest poetą i muzykiem. Odbył dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badał kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. Te badania zaowocowały między innymi wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej, a także licznymi publikacjami i wystąpieniami. . Jacek Tabisz współpracował z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku był prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, wybranym na trzecią kadencję w latach 2016 - 2018 Jego liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.tv, natemat.pl, liberte.pl, Racjonalista.pl i Hanuman.pl. Organizator i uczestnik wielu festiwali i konferencji na tematy świeckości, kultury i sztuki. W 2014 laureat Kryształowego Świecznika publiczności, nagrody wicemarszałek sejmu, Wandy Nowickiej za działania na rzecz świeckiego państwa. W tym samym roku kandydował z list Europa+ Twój Ruch do parlamentu europejskiego. Na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzi pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami jego działalności. Jacek Tabisz jest współtwórcą i redaktorem naczelnym Racjonalista.tv. Adres mailowy: jacek.tabisz@psr.org.pl

  1. > W języku świeckim zbawienie to po prostu uwolnienie od cierpienia i lęku przed śmiercią. Gdzie go szukać …

    Jesli przyjąc powyższą definicję, to, oczywiste, że poza kościołem!  To kościół oferuje cierpienia, czyściec, piekło, a nawet, jeśli sie wszytko dobrze skończy, to przecież pozostaje ogromna trauma sądu ostatecznego, którego przecież NIKT wdg. KK nie uniknie.

     

    Jako ateistka, nie boję się smierci. Natomiast boję się umierania. Boję się wegetacji na  podtrzymywaniu życia, boję się lat  starczych, kiedy jeszcze nie umrę, ale już nie będzie mowy o GODNYM życiu, boję się bólów, w czasie których lekarze będą mówić "musi boleć, opiatów nie podamy, bo się pacjentka (70+) uzależni, a jakby, nie daj boże zgon, to prokurator będzie gnębił…"   A o eutanazji, czy wspieranym samobójstwie to w RP mowy nie ma i pewnie przez kilka pokoleń jeszcze nie będzie…

  2. Pani Klementyno, dla Pani to oczywiste, dla mnie też, tak jak istnienie lub niestnienie boga, piekła itp, ale jednak pewne rzeczy warto mowic na głos, zwlaszca moze gdy tpo mówi były duchowny i nie-ateista. Nieprawdaż? Troche po to (ale nie tylko) jest nasza rv 🙂

  3. Nikt już nie wierzy w boską pomoc, a nawet nie ma na nią nadziei.

     Czyżby? A w takim razie jak powstało życie? Dlaczego w Naturze jest tuyle logiki, a człowiek wprowadza tyle zamętu? Ja osobiście staram się kierować prawami natury, przy okazji wierząc w Boga. W naturze nie ma patologii typu nałogi pijaństwa, nikotynizmu czy narkomanii. Nie ma też chorych wynaturzonych ideologii – rasizmu i homofobii. To człowiek w swoim wynaturzeniu wymyślił te niegodziwości – w świecie zwierząt, albo ich nie ma, albo są boleśnie zwalczane – nieliczne pijane osobniki są odganiane, kaleczone, a czasem zabijane, my (jako społeczeństwo) się litujemy nad pijakami. Najwyższa pora, żeby wrócić do źródeł – natura przez miliony lat się utrzymywała w harmonii, czlowiek swoją działalnością niszczy świat zwierząt i ludzi, wynaturzając go. Wiara w ślepy postęp bez zważania na prawdziwą mądrość zawartą w naturze (prawdopodobnie więc w Boskim zamyśle) może prowadzić nas na zatratę. Szanując prawa natury z pewnością dużo osiągniemy, ale trzebaby skończyć z chorym konsumpcjonizmem, ideologiami pogardy a przede wszystkim z zabobonnymi nałogami prowadzącymi do skrajnego wynaturzenia. Słuchając natury możemy wsłuchać się w nasze naturalne potrzeby zniszczone przez setki lat idei pseudopostępu – krwawe zbrodnicze rewolucje, a wcześniej niewolnictwo i monarchię.

    1. Ja nie widze w naturze harmonii typu raj wg Swiadkow Jehowy, wlasnie ich wizja raju gdzie wszyscy zyja w objeciach, tygrys z czlowiekim, powstal na skutek nieprzyjemnych zjawisk w zyciu na Ziemii. Opiera sie na zjadaniu przez siebie. W raju jehowych nikt nikogo nie zjada. Czlowiek wysforowal sie  bardziej wymyslne zwierze i potrafi byc bardziej okrutny niz inne zwierzeta, ale tez bardziej lagodny.

      W swiecie zwierzat jest walka o przetrwanie i nie ma jakiejs litosci. Mniejsze mozgi powoduja ze maja mniejsza wyobraznie do okrucienstwa. Ale gdy jakas funkcja im sie uksztaltuje, do zabijania innych, to ja wykorzystuja. Gdyby zwierzeta potrafily budowac komory gazowe, to by pewnie je wykorzystywaly, w celu jakichs korzysci. Czlowiek to po prostu bardziej wymysle zwierze, z wielimi mozliwosciami mentalnymi i manualnymi do zarowno dobrych jak i zlych, okrutnych rzeczy.

    2. Panie Mateuszu, takich ludzi jak Pan jest już tylko garstka. W moim toczeniu wręcz nikt, a jeszcze 10 lat temu znalem i nadal znam ludzi, ktorzy brali udzial w pielgrzymkach.  Religia jako zjawisko społeczne już niema nie istenieje poza małymi enklawami wokół pewnego radia. To niestety nie znaczy, ze Polska staje sie rozumna, ale to juz temat na inny wpis. 

  4. Panie Andrzeju – jakich ludzi? Konserwatywnych ale szanujących wrodzoną inność? Chyba nie pisze Pan o wierzącyh – bowiem – ateiści stanowią według badań – 3-5% populacji Polski. Nie są więc super liczną grupą. Katolików może jest z 5-10%, a pseudokatolików i w ogóle byle jakich ludzi zapewne 90%. Ateiści i katolicy stanowią dwie najwyrazistsze mniejszości w tym kraju. Większość zaś stanowią "kulturowi katolicy" – przyzwyczajeni z rozpędu do mianowania się katolikami, ale nie trzymający się katolickich zasad – kradnący, uprzykrzający życie swoim sąsiadom, z nałogami itp. Tak więc może ma Pan rację – takich jak ja jest malutko – ja to wiem, bo całe życie się wyróżniam – mam brata bliźniaka i sam jestem spod znaku bliźniąt. Kolejną cechą, która sprawia, że należę do "ostanich Mohikan" jest moja stosunkowo duża religijność, przy mocno otwartym umyśle (nie na zło aborcję, morderstwa, czy narkotyki i inne nałogi). Nie wyobrażam sobie prześladować kogokolwiek z powodu czynników wrodzonych: rasa, płeć, wiek, orientacja seksualna. Jestem katolikiem potępiającym wyczyn ojca Tadeusza, księdza Oko, Trytka, Głódzia i wielu innych patologicnzych duchownych, z drugiej zaś strony nie jestem walczącym antyklerykałem, bo wiem, że wśród księży znajdą się i bandyci i wspaniali ludzie. Jestem mocno oryginalnym człowiekiem, który (dość desperacko) walczy o to by ucywilizować polski Kościół w stosunku do kobiet i wrodzonych mniejszości, akceptując większość doktryn katolickich. Jeśli mi się nie uda, trudno, będę musiał opuścić tenże Kościół, bo dla mnie najważniejsza jest sprawiedliwość i prawda. Pozdrawiam serdecznie

    1. Panie Mateuszu, w tamtym wpisie mialem na myśli ludzi ayentycznie wierzących w Boga i przeslanie chrześcijańskie. Napisze więcej jutro lub pojutrze. TRoche za późni odkrylem ten komentarz. Już 3 rano 🙂 i Ja pozdrawiam.

  5. "W języku świeckim zbawienie to po prostu uwolnienie od cierpienia i lęku przed śmiercią. Gdzie go szukać podczas pandemii? Tylko poza kościołem – powiada prof. Obirek, były jezuita, ale wciąż teolog. Radujmy się!  Reakcja na niemal powszechne poczucie zagrożenia potwierdza tendencję, o której mówimy od kilku lat. Nikt już nie wierzy w boską pomoc, a nawet nie ma na nią nadziei. Nadzieję niesie nauka i racjonalne sposoby organizacji życia społecznego, politycznego i gospodarczego…"

    .

    Jedno nie wyklucza drugiego – można pokladać nadzieję zarówno w nauce, jak we Wschechmogącym – i to na przykład w tej kolejności. Człowiek, który np. dowiaduje się, że z naukowego punktu widzenia nie ma szans na przeżycie, jest pozbawiony nadziei na nie, jeżeli nadzieję ma nieść sama tylko nauka. Wydaje mi się, że błędem nieustannie (celowo?) czynionym przez polskich racjonalistów jest traktowanie wiary w kategoriach fideistycznych. To jest, co najwyżej, adekwatny opis chrześcijaństwa rozuminego jak w protestantyzmie (jego skrajnych odłamach), na pewno nie jest to katolicyzm, a przez to takie stawianie sprawy ("wiara albo nauka") nie stanowi ktytyki katolicyzmu. W obliczu pandemii fideista powie: "wszystko w rękach Boga!", katolik powie: "Bog dał nam rozum, więc spróbujmy go użyć do znalezienia szczepionki i zapezpieczenia się przed niebezpieczeństwem, a jeżeli to nie pomoże, wszystko w ręku Boga", ateista zaś powie: "Mamy rozum, więc spróbujmy go użyć do znalezienia szczepionki i zapezpieczenia się przed niebezpieczeństwem, a jeżeli to nie pomoże, nie ma  żadnej nadziei". Nie trzeba specjalnie zagłębiać się w sprawę, żeby zobaczyć, że ta druga postawa jest najbardziej racjonalna, jeżeli mierzyć racjonalność przekonania dawaną przez niego motywacją do starania się o własne przetrwanie. Racjonalizm w czystej postaci nigdy nie był racjonalny, dlatego wszędzie, gdziekowiek jest, jest uzpuełniany taka czy inną wiarą.  

    1. Elaspie, to ciekawy komentarz, ale odkrylem go przed chwilą, tuż przed 3 rano, a jeszcze mam na teraz sporo pracy, wiec odpowiem jutro albo nawet pojutrze, jesli jutro bede za bardo zajęty.  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *