Złowrogie milczenie

 

Każdy obywatel, któremu jest bliskie zdrowie naszych dzieci wrzucał do puszki datki. Świadczy to o naszej wrażliwości i –niestety- słabości państwa. Ale od kilku lat władza na temat akcji Owsiaka złowrogo milczy. Cenzura w mediach publicznych wycięła relacje z całej akcji. Służby mundurowe i inne otrzymały zakaz wspierania zbiórki. Liczni politycy partii rządzącej wypowiadają się o akcji źle. Są także tacy, którzy datki dają, ale tym się nie chwalą, bo to nie jest zgodne z linią partii. 

 


Kościół też złowrogo milczy, goni wolontariuszy, choć są też i księża wspierający zbiórkę. Przełamują złowrogie milczenie i przypominają sobie o prawdziwej roli kościoła. 
Władza nie lubi Owsiaka, bo czyni dobro nie oglądając się na nią. Ta władza tego nie lubi. Ma być tak jak ona chce. Ta władza pokazuje, że nie liczy się czynione dobro, ale posłuch i stanie na baczność przed nią. Ludzie jednak swoje robią i wrzucają pieniądze do puszek. Tu już nie idzie o samą zbiórkę, ale pokazanie władzy, że nie godzimy się na to złowrogie milczenie na temat niezależnych akcji. Z roku na rok zebrana suma rośnie, a determinacja władzy, by zniszczyć prowadzoną akcję przybiera na sile. 


Ta władza, zwalczając Owsiaka, pokazuje jak nie lubi ludzi. Ta władza daje obywatelom to i owo, by oni, obywatele, tej władzy słuchali, bo ta władza chce rządzić za wszelką cenę. Dlatego ludzi, z takim autorytetem jak Owsiak, trzeba niszczyć, bo wszelkiego dobra ta władza, nie lubiąca ludzi, bardzo się boi. 


Im się ta władza po prostu należy i będą robić wszystko, by tak właśnie było. Owsiak daje nadzieję i pokazuje, że warto czynić dobro. Nawet wbrew tej władzy. Atak na prezydenta Gdańska, to po części kulminacja tej polityki nienawiści i dzielenia społeczeństwa. Sygnały, że władza potępia ten atak nie zmienia faktu, że władzy bardzo zależy na tworzeniu klimatu wrogości, nieufności i nienawiści. I efekty są. Ale nie damy się. 
Natomiast ta władza, za ten bandycki atak, obwini organizatorów i Owsiaka. Gdyby akcji nie organizowali, ataku by nie było.


Czesław Cyrul

O autorze wpisu:

Czesław Cyrul jest znanym publicystą lewicowym, prowadzącym między innymi popularny blog w Gazecie Wrocławskiej - http://blogi.gazetawroclawska.pl/czeslawcyrul/ . Jest członkiem SLD, pełnił między innymi funkcję przewodniczącego oddziału wrocławskiego tej partii, od 2016 roku jest członkiem Rady Krajowej.

  1. Zgoda, że jest przyzwolenie rządzących na agresje. Ale to Pan Panie SLD do tego doprowadził. To panskie SLD doprowadziło do systemu jałmużnianego, gdzie kler o koscioł dostaje miliardy, a Owsiaki muszą żebrac na ulicach, groszowe sprawy i sumy w stosunku do prezentow dla kleru. 

    O jakiej to "prawdziwej roli koscioła" Pan bredzi? Propagowanie i rozdawanie jałmużny? Niech Pan sie puknie w głowe.

    1. SLD nie było zbyt agresywne w trakcie rządów. NIe było wtedy tak wyraźnej polityki typu „jak nie my, to ONI”. Moja rodzina była zaangażowana czynnie w Solidarność. Ja też jako młodzież trochę się angażowałem z kolegami. Byliśmy bardzo zmartwieni, że Kwaśniewski w pewnym momencie wygrał i stał się prezydentem. Ale właśnie między innymi dzięki brakowi agresji uspokoiłem się w trakcie jego rządów, rozczarowanie i złość minęło mi. Inna rzecz, że w kwestii świeckości Kwaśniewski nawalił, na co zwraca uwagę Andrzej Dominiczak. Momentami prezydent Kwaśniewski blokował w tej kwestii również SLD.

  2. Jestem ciekaw, czy ktoś kiedyś podliczył wpływy do budżetu państwa wynikające z nietypowo dużych wydatków Polaków z powodu święta Bożego Narodzenia. Nawet jeżeli dorosły Polak wydaje z tego tytułu tylko 100 zł więcej, to wyływy do budzetu z tytułu podatków (liczę 19%, 20 mln dorosłych Polaków) są o 380 000 000 rocznie większe. Daje to 7,6 miliarda w ciągu ostatnich 20 lat. Nie liczę innych świąt kościelnych i uroczystości, zmuszających lub skłaniających wiernych do takich czy innych wydatków.  

    .

    W roku 2017 do Funduszu Kościelnego wpłynęło zaś 159 milionów złotych, a zasila on nie tylko Kosciół Katolicki. Pańswo polskie robi więc z Kościołem Katolickim całkiem niezły interes.  

      1. Państwo polskie pozwala Kościołowi działać na uprzywiejowanych zasadach (stąd konkordat), Kościół może więc w miarę swobodnie wydobywać pieniądze od wiernych, tymi pieniędzmi dzieli się zaś z państwem (patrz wyżej). Co dostaje obywatel, który wydał pieniądze, skłoniony lub zmuszony do tego? Ano otrzymał "strawę duchową", lepszą lub gorszą, na pewno jednak lepszą od pomysłów na życie promowanych przez celebrytów, ludzi lewicy w rodzaju Urbana, Szczuki, Bratkowskiej, Palikota, i im p.

        1. Jest to także opłacalne dla państwa – oszczędza bowiem w ten sposób, iz mniej musi się zajmować rozmaitymi życiowymi wykolejeńcami i degeneratami, jakich środowisko celebrytów i ludzi lewicy dostarcza – nieprzypadkowo – aż w nadmiarze.   

    1. Uważaj, bo ktoś policzy ile odpłynęło z państwowej kasy przez 20 lat, niecałe 40 mld w tym okresie to oficjalne dane, natomiast nie sposób policzyć tac i innych kościelnych opłat od których nie odprowadzono podatków. Poza tym Boże Narodzenie nie ma już większych związków z KK, szaleństwo zakupowe (które swoją drogą KK najchętniej by zwalczył) dotyczy także krajów gdzie KK nie odgrywa roli.

       

      Zaś co do WOŚP powtórzę to, co napisałem w poprzednim artykule – społeczeństwo obywatelskie wspiera państwo poprzez różnego rodzaju akcje, fundacje, stowarzyszenia itd. ponieważ zdaje sobie sprawę, że państwo nawet przy najlepszej woli nie jest zdolne monitorować całego społecznego zapotrzebowania.

    2. Bahus i Ra to prawdziwi zbawcy budżetu. Przy nich Chrystus z tymi śmiesznymi świętami to jakiś karzełek. Bo jak słoneczko przygrzeje i pić się zachce to kasa z podatków płynie szeroko jak rzeka. Niech żyje hednizm lata! (i zapijana za nim tęsknota w sezonie zimowym)

  3. Oj Panie Elasp, że niby gdy Polacy kupują prezenty i płacą przy tym podatki, to w ten sposób "Kościół dzieli się pieniędzmi z państwem"?

    To znaczy że gdyby nie ekstremalna szczodrość Kościoła katolickiego wobec państwa, wszystkie podatki z prezentów bożonarodzeniowych powinny być w całości przelane na konto Kościoła?

    A skoro kupiłem dzieciom prezent urodzinowy, to podatek powinien być przelany na konto ich matki? (bo przecie gdyby nie ona…)

    Cóż za wspaniały spryt teologiczny, Panie Elasp!

     

     

    1. Nie, chodzi o to, że urodziny są raz, a święta kościelne więcej niż raz w roku. Oprócz tego komunia, bierzmowanie, śluby itp. Kalendarz laicki nie napędzi tak gospodarki. Poza tym – powtarzam – strawa duchowa – prosta i prymitywna, ale smaczniejsza i zdrowsza niż zakalce Środy, Nowickiej czy Urbana.    

      1. A mnie zaś chodzi o to, że pieniądze podatników są pieniędzmi podatników, a nie pieniędzmi Kościoła, i dlatego sugestia, że "Kościół pieniędzmi dzieli się zaś z państwem" jest tak bezdennie głupia, jak stwierdzenie, że wartości moralne to "odżywianie i bezkondomowe bzykanie".

        Gratuluję inteligencji, Panie Elasp!

         

        1.   Nikt nie kwestionuje tego, że pieniądze podatnków są pieniędzmi podatników. Zakusy na te pieniądze podatników ma państwo, maja także producenci takich, czy innych rzeczy. Kościół też coś produkuje – produkuje niesprawdzalną (i tym bardziej cenną) nadzieję, poczucie sensu i celu życia, poczucie wspólnoty, i wiele innych. Może Tacie Jarkowi sa potrzebne tylko sznurowadła, makaron, kiełbasa, papier toaletowy i t. p. rzeczy, ale są ludzie, ktory potrzebują także rzeczy niemierzalnych i niezważalnych i mających przynajmniej pozór tego, że nie są dziełem człowieka, jak makaron czy kiełbasa podwawelska, i że mają trwałą, obiektywną i zasadniczą wartość. Te rzeczy (czy raczej: "rzeczy") sprzedaje Kościół. Mogą to sprzedawać rozmaici "trenerzy duchowi", kaznodzieje z kościołem na kółkach, wędrowni "guru", intelektualni szaralatni w rodzaju takiego czy innego promotora "wartości lewicowych" czy "humanizmu", "intelektualiści" w rodzaju Sartre'a czy Camusa, ale chyba lepiej żeby czyniła to instytucja mająca 2000 lat i której sposoby działania są znane i przebadane chyba na wszystkie strony.   

          1. nadzieję, poczucie sensu i celu życia, poczucie wspólnoty, i wiele innych
            ====
            Na comi-conie, na Woodstocku, na Wosp (dlatego tych dwóch nienawidzicie tak bardzo, bo pokazują, że można się obejść bez kościoła katolickiego), będąc fanem gwiezdnych wojen albo jakiejś muzyki i w kontakcie z innymi fanami masz to samo.
            Nie nudzisz się na mszy, nie masz poczucia, że straciłeś godzinę swojego życia, nie musisz udawać, że się modlisz, w ogóle nie musisz udawać, do tego możesz poznawać nowych ludzi, dziewczyny nie będą chciały iść do zakonu, czujesz radość z życiu, bo robisz to, co, chcesz, a nie to na co pozwolił ksiądz, nie ma samozwańczego człowieka, księdza, który uzurpuje sobie władzę do rozkazywania ludziom, jak mają żyć. Do tego żaden ksiądz nie gwałci Ci dzieci.

          2. "Na comi-conie, na Woodstocku, na Wosp (dlatego tych dwóch nienawidzicie tak bardzo, bo pokazują, że można się obejść bez kościoła katolickiego), będąc fanem gwiezdnych wojen albo jakiejś muzyki i w kontakcie z innymi fanami masz to samo".

            .

            To nie jest nic trwałego, ani nic, co by dawało poczucie trwałości.

          3. To nie jest nic trwałego, ani nic, co by dawało poczucie trwałości.
            ====
            Skąd wiesz? Można mieć przyjaciół na całe życie i interesować się czymś całe życie.
            Do tego jest to bardziej wartościowe, bo ludzie sami wybrali, a nie ktoś za nich, bo nie są ludzie zmuszani od dziecka, nikt gdzieś nie wpisał wbrew ich woli – co jest samo w sobie gwałtem.
            Ja czułem coś trwałego o wiele bardziej na Woodstocku albo oglądając z ludźmi gameplaya z Cyberpunka 2077 niż wśród w kościele — wśród ludzi, których nic ze sobą nie łączyło, z którymi mnie nic nie łączyło.
            Przecież nikt tego klubu o nazwie kościół nie wybiera z własnej woli.
            Gdzie tam trwałość i wartość w kościele? 

  4. Być może ten Jurek i normalny facet jest i robi to bezinteresownie (no prawie),ale czemuż to państwo Polskie nie chcę wziąć taką zaj… inicjtywę w swe państwowe ręce? A pana Owsiaka mianować dyrektorem,ewentualnie prezesem,z pensją daj mi na to 10000PLN.

    Co wy na to,towarzysze?

  5. @Elasp

    Kościół nie ma 2 tys. Lat tylko 1,5 tys. A jeśli weźmiemy pod uwagę wielką schizme to ma ok. 1 tys. Lat.

    Choć oczywiście dla niektórych tradsow Kościół w latach 60. Zszedł do katakumb po zdradzieckim antysoborze watykańskim II. 🙂

    1. Tak, tak, a jak się zabierze do liczenia taki np. Kononowicz, to jeszcze się okaże, że Kościół Katolicki nigdy nie istniał, i że nie było niczego.

      1. Śmiej się do woli ale faktom nie zaprzeczysz Elaspie.

        Jezus nie stworzył Kościoła opartego na hierarchii i elitaryzmie ani absolutyzmie "duchowych" władców.

        Katolicyzm dorobił sobie mit o Piotrze jako "pierwszym papieżu" na co nie ma absolutnie żadnego dowodu i co pozostaje sprawą co najwyżej ślepej wiary nieracjonalnej.

        Ponadto bezsens istnienia katolicyzmu widać choćby po zabawach wielebnego Bergoglio który nie ma nic wspolnego z tradycyjną nauką katolicyzmu.

        To już nie ma racji bytu.

  6. ELASP: ktorzy potrzebują także rzeczy niemierzalnych i niezważalnych i mających przynajmniej pozór tego, że nie są dziełem człowieka, jak makaron czy kiełbasa podwawelska

    —————————————————-

    Kłamstwo jako fundament nadziei jest mniej moralne od kiełbasy podwawelskiej.

    I mniej górnolotne.

     

  7. I nie jest prawdą, że ludzie potrzebują plugastwa katolicyzmu – to wy wytwarzacie taką potrzebę wielkim nakładem sił i środków. Matki, proboszcze i burmistrze zmuszają dzieci różnymi naciskami do klękania przed starymi kutafonami odzianymi w białe koronki. Wstyd i hańba!

  8. A co do zapotrzebowania na rzeczy niemierzalne i niezważalne, to właśnie katolicyzm sprawia, że mało który Polak ma szanse dotrzeć do takich spraw. Zamiast tego dostaje ordynarnie głupią bajeczkę na poziomie przedszkolaka, która świetnie neutralizuje jakiekolwiek sensowne pytania o "niemierzalne i niezważalne".  To wy – kolporterzy katolicyzmu – robicie z Polaków stado znieczulonych i ślepawych baranów, zaspokojonych gnojówką umysłową o treści: Jezus was kocha, więc padajcie na kolana i wrzucajcie na tacę, bo jak nie…

    Uzależniacie Polaków od obrzydliwego Chrześcijaństwa,  a następnie w postach piszecie, że "ludzie tego potrzebują". Ludzie tego potrzebuja tak jak niewolnicy wdrylowani w przyzwyczajenie do niewoli. Katolicyzm traktuje ludzi jak niewolnicze barany.

     

    1. "ordynarnie głupią bajeczkę na poziomie przedszkolaka…"

      .

      Tymi przedszkolakami sa w takim razie Platon, Plotyn i Arystoteles, bo ich filozofiami przeniknięte jest do cna chrześcijaństwo, z relatywnie niewielkimi wtrętami staro- i nowotestamentowymi.

      1. Platon i Arystoteles w wielu sprawach są nie tylko przedszkolakami, ale również amoralnymi prymitywami – wystarczy się zapoznać z ich twórczością.

        Nic dziwnego, że chrześcijaństwo jest Platonem przesiąknięte.

         

  9. Chrześcijaństwo, Panie Elasp, jest przede wszystkim przesiąknięte debilizmem.

    Więc jeśli jest platońskie, to tym gorzej dla Platona.

    Chrzescijaństwo jest oparte na założeniu, że powstanie ludzkości związane było z grzechem, i z powodu tego grzechu jeden bóg zaciukał drugiego (swojego syna) aby wyrównać rachunki czyli "odkupić" grzech. I dlatego barany chrzescijańskie muszą klęczeć, dziękować i bić się w piersi ze słowami "moja bardzo wielka wina" i wrzucać na tacę.

    Jest to czysty debilizm, ponieważ weterynarze od kręgowców dowiedli, że nie było żadnego grzechu, ani Adama i Ewy, ani w sensie dosłownym ani w przenośnym.

    Okazało się że nie ma Jezusa walczącego z diabłem, a to co jest, to tylko zwyczajne małpie porachunki, małpie rozterki, małpie holokausty, małpie miłości i małpie altruizmy.

    Dzisiejsza znajomość Homo sapiens implikuje, Panie Elasp, że katolicyzm jest czystym, koncertowym debilizmem.

     

    1. Wiara religijna jest tym, co odróżnia nas od małp. Jeżeli katolicyzm jest debilizmem, to debilizmem będzie też rygorystyczna etyka i walka w imię rozpoznawanych przez nią wartości z naturalnymi ludzkimi skłonnościami. Dobrze, zróbmy w ten sposob – ja porzucę debilizm katolicki, a Tata Jarek porzuci debilizm tradycyjnej etyki w imię małpiego promiskuityzmu. Jakie właściwe względy sprawiają, że Tata Jarek nie puści w obieg swojej córki albo żony, żeby wszystko było na powrót w małpim gaju? Dlaczego nie chce, by jego córka była prostytutką – przecież to praca jak każda inna – a syn np. alfonsem? Dlaczego nie wypozycza jej sasiadom na jeden dzień, za zgodą ich żon? Skończą się tam romanse i skoki w bok. To czysty debilizm upierać się, że ta praca, związana z zaspokajaniem naturalnych potrzeb, niesie ze soba jakieś odium. Przeciwnie, wiele wskazuje, że jest społecznie pożyteczna. Może Tata Jarek zrobic dom publiczny z domu prywatnego – właściwie dlaczego tego nie zrobi? Dlaczego nie pozwala nieletniej córce na obnażanie się przed kamerą internetową – mógłby być z tego niemały dochód. Zarabia tak wiele rodzin np. na Filipinach. Czysty debilizm upierać się tak pryncypialnie przy etyce, która na to pod żadnym względem na to nie pozwala. Trzeba porzucić te zabobony i zacząc zarabiać kasę. Wraz z sakramentami porzucmy sentymenty – zgoda?

      1. @ELASP
        Wiara religijna jest tym, co odróżnia nas od małp. 
        ====
        Skąd wiesz, że małpy mają lepszą od ludzi, bezbłędną umiejętność rozpoznawania wzorów, dzięki czemu udało im się uniknąć "wynalezienia" religii, bo nie zobaczyły nigdy wzoru, którego w rzeczywistości nie było tak, jak niektórzy przez błędy w prawidłowym rozpoznawaniu wzorów widzą w plamie na oknie matkę Jezusa, której ​tam nie ma, bo to jest tylko plama? 

      2. ELASP: Wiara religijna jest tym, co odróżnia nas od małp. 

        ——————————————————————

        Kultywowanie debilizmów faktycznie odróżnia nas od małp i stawia nas w negatywnym świetle nawet w porównaniu z małpami.

  10. W związku z czym pojawia się pytanie: jak to możliwe, że Polska przeznacza dwie godziny lekcyjne tygodniowo na wtłaczanie żenującego debilizmu w mózgi wcale przecież nie głupich Polaków?

    Co robi gnojówka w planie zajęć lekcyjnych?

     

     

  11. Panie Elasp, żadna z mych córek nie skomentuje pańskiego powyższego burdelowego postu, i chyba powinien Pan to uznać za pomyślną okoliczność, bo w dysputach z nimi nieraz tak obrywam, że mi w pięty idzie.

    Cieszę się, że poruszył Pan temat moralności.

    Czy uważa Pan, Panie Elasp, że moralność narodu tak wspaniałego i zacnego jak Polacy, powinna się opierać na tak wielkim gównie mentalnym, jakim są fundamenty katolicyzmu?

    Przypominam o czym tutaj mówimy: pewien stary Bóg (Jahwe) bestialsko zgnoił młodego boga (Chrystusa) żeby odkupić grzech, o którym wiemy, że nie miał miejsca. Co więcej – tenże młody Bóg – Chrystus – wcześniej przemieniony w człowieka, po trzech dniach od kaźni zmartwychwstał, o czym również wiemy, że jest niemożliwe.

    Czy moralność Polaków ma się opierać na błazenadzie, która została skompromitowana przez gołębiarza, mrówkarza, i kilka osób w białych kitlach zabawiających się drozofilą melanogaster?

    Wystarczy się ździebko rozejrzeć po różnych kulturach żeby stwierdzić, że w kwestiach moralności Chrystus nie jest do niczego potrzebny. No – może do uzasadnienia spaleń ludzi na stosie. Katolicyzm nie tylko jest zupełnie zbędny do budowania moralnego społeczeństwa, ale wręcz moralność utrudnia i zwalcza.

    Na dodatek katolicyzm jest debilizmem explicite, debilizmem par excellence.

    I Pan tu radzi, że na tej wielkiej kupie łajna, o żenującej historii i żenującej logice, ma się opierać moralność Polaków?

    Panie Elasp, dlaczego chce Pan tak haniebną rzecz uczynić Polakom?

     

     

    1. Nie opdowiadaj pytaniem na pytanie, tylko odpowiedz, dlaczego, z uwagi na jakie moralne zasady nie chesz, by żona i corki prostytuowały się. Zakladam, że uważasz to za "niemoralne" – dlaczego więc, skoro odrzucasz religijne bzdury, itd.

      1. Właśnie dlatego, Panie Elasp, nie chcę by moje córki się prostytuowały, ponieważ odrzuciłem religijne bzdury, które prostytuowanie się córek zalecają.

        "Mam dwie córki, które jeszcze nie żyły z mężczyzną, pozwólcie, że je wyprowadzę do was; postąpicie z nimi, jak się wam podoba, bylebyście tym ludziom niczego nie czynili, bo przecież są oni pod moim dachem!"

        Teraz niech Pan mi odpowie, Panie Elasp, dlaczego krzewi Pan debilizm katolicyzmu, oraz debilną niemoralność katolicyzmu?

        Nie szkoda Polski? Nie szkoda Polaków?

         

        1. Dlaczego uważasz prostytucję za niemoralną? Bo chyba nie dlatego, że wspomina o niej powyżej zacytowane zdanie. Swiat laicki i postępowy chce legalizacji prostytucji, tylko Tata Jarek jest jakby trochę po katolicku ciemnogrodzki.

          .

          https://medium.com/@JonahMix/on-prostitution-the-left-has-taken-a-right-wing-turn-7134e250cabe

          .

          "Delegates from around the world met in Dublin over the weekend at the biennial International Council Meeting to vote on a policy of what they called “decriminalizing sex work.” This terminology is deceitful; what Amnesty International actually voted on was legalizing the purchase and sale of women and girls."

          .

          Podkreślenie moje.

          1. Dlaczego uważasz prostytucję za niemoralną?
            ====
            Po pierwsze nie trzeba uważać czegoś za niemoralne, żeby nie chcieć żeby ktoś coś robił.
            Po drugie, jeśli już, to na pewno nie dlatego, że ksiądz mu tak powiedział. 🙂
            Ani nie dlatego, że przeczytał w biblii.
            ====
            Swiat laicki i postępowy chce legalizacji prostytucji
            —-
            Bo to nie jest kwestia moralności tylko brania się ze światem/rzeczywistością za bary.
            Brak legalizacji nie oznacza, że nie będzie prostytutek. 
            ​Oznacza tylko gorsze życie dla nich.
            I hipokryzję wynikającą z udawania, że ich nie ma, uciekania przed światem i jego problemami.

          2. ELASP: Amnesty International actually voted on was legalizing the purchase and sale of women and girls." Podkreślenie moje.

            —————————————————-

            A propos powyższego, Panie Elasp, czy to prawda, że Kościół Katolicki zajmuje się handlem ludźmi?

             

  12. Panie Elasp, pytam Pana, jak Pan śmie promować w naszym pięknym kraju  zwyrodniałą instytucję Kościoła Katolickiego, który uratował doktora Mengele, i który zwalcza Orkiestrę Owsiaka? Jak Pan śmie, wobec powszechnie znanych faktów, wiązać to feudalne panopticum z moralnością? Kościół katolicki od wieków prostytuuje się tak, że gdyby wszystkie prostytutki świata zaczęły pracować na trzy zmiany, to nie dościgną Naszej Świętej Matki Kościoła Katolickiego.

     

      1. Prostytucję, a w szczególności prostytucję własnych córek, o którą to Pan tak szczegółowo się dopytywał, oceniam za raczej negatywną moralnie. A to dlatego, że wyznaję zasadę "nie życz drugiemu co tobie niemiłe". A ja bym nie chciał żeby mnie jakiś alfons na krótkiej smyczy trzymał, czy inaczej mną zarządzał, żeby inni mnie dupcili gdzieś w lesie lub gdzie indziej.

        Wydają mi się te rzeczy dość oczywiste, więc skąd u Pana tak wielkie zainteresowanie tak banalnymi oczywistościami?

        I skąd u Pana tak wielkie zainteresowanie prostytucją?

         

         

        1. "A to dlatego, że wyznaję zasadę "nie życz drugiemu co tobie niemiłe". A ja bym nie chciał żeby mnie jakiś alfons na krótkiej smyczy trzymał, czy inaczej mną zarządzał,"

          .

          Ten argument "rusza" tylko przy założeniu, że każda prostytucja wiąże się koniecznie z przymusem, co chyba nie odpowiada prawdzie. Może istnieć na zasadzie dobrowolności – możecie wspólnie dzielić się pieniędzmi w domu, na wspólnie ustanowionych i ściśle przestrzeganych zasadach.

          .

          Nie, nie mam szczególnego zainteresowania zjawiskiem prostytucji, po prostu chcę się czegoś dowiedzieć o etyce świeckiej, jej treści i podstawach. Nawiasem mówiąc w czasach przed dominacją chrześcijaństwa prostytucja (na określonych zasadach) była akceptowalna, np. w Grecji czy Rzymie, i stawała się akceptowalna wraz z osłabieniem wpływów chrześcijaństwa, np. w oświeceniowej Francji – mało który marszałek Francji nie zawdzięczał swojej pozycji szczególnemu poświęceniu własnej żony. To postępowanie ówczesnych, już wtedy zdemoralizowanych elit dotarło do czasów nam współczesnych w postaci "puszczania się" aktorek, celebrytek dla kontraktu lub angażu, itd.    

  13. @ELASP

    A wiesz kto stworzył ten lewacki, laicki i w ogóle okropny gejowski, genderowy… Amnesty International?

    KATOLIK. 🙂

    Coś a la Bergoglio (prawdziwy papież???)

      1. To z tego że atak na Amnesty ze strony katolickiej jest watpliwy tym bardziej że KRK wspierał tę organizację.

        A taki Bergoglio zdaje się wręcz być na usługach tego typu organizacji…

        PS

        To że prostytucja była osłabiona po tym jak w Rzymie i Bizancjum zapanował katolicyzm/prawosławie o niczym nie świadczy tym bardziej że cesarze wielce chrześcijańscy bywali nawet gorsi niż poganscy poprzednicy…

        Teodozjusz który ustanowił "dogmat" Trójcy był zwykłą kanalia i fanatykiem bo miał z tego korzyść. Zresztą nie mniejszymi kanaliami byli biskupi którymi się otaczał…

  14. Elasp: "Nie, nie mam szczególnego zainteresowania zjawiskiem prostytucji, po prostu chcę się czegoś dowiedzieć o etyce świeckiej, jej treści i podstawach."

    ———————————————————————————–

    Etyka świecka jest piękna, Panie Elasp, przynajmniej w porównaniu z niemoralną etyka katolicką, gdzie ojciec gnoi syna (Chrystusa) żeby móc wybaczyć ludziom, ojciec (Abraham) prawie morduje syna, żeby udowodnić miłość do hegemona-władcy.

    W ogóle nie ma czego porównywać, Panie Elasp, katolicyzm przy etyce świeckiej jest jak butelka gnojówki przy butelce dobrego wina.

    Tak, że bardzo słusznie, że "chce się Pan dowiedzieć o etyce świeckiej".

    Wszyscy polscy katolicy powinni się dowiedzieć.

     

  15. Dodam tylko że tzw. "Etyka" katolicka to m.in nienawiść i uprzedzenia wobec innych przekonań.

    Zasada miluj swego blizniego = hejtuj i niszcz wszystko co inne i wszystkich którzy się z tobą nie zgodzą.

    1. Oczywiście Radowidzie, jedną z głównych funkcji formowania wspólnot religijnych (i podobnych grup jak "Polak-katolik") jest wprowadzenie nierównowagi moralnej pomiędzy ludźmi "naszymi" i "nie naszymi". Wobec "nie naszych" nie trzeba być równie moralnym jak wobec "naszych" (ba – nawet bywa to niewskazane). 

      Wszystko to są procesy mentalne w świecie walczących o dominację małp.

       

  16. Nomen omen np. p. Cejrowski jest dobrym przykładem takiej "etyki" co pokazuje m.in. jego hejt wobec tragicznie zmarłego Adamowicza.

    Traci znaczenie tragiczna śmierć w obliczu katolickiej ideologii która przecież jest najważniejsza i w imię której trzeba hejtowac wszystko co popadnie byleby sama ideologia czuła się dobrze.

    Ot cała właśnie katolicka "miłość" i "etyka".

    Przykre.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.