Seks jest cudowny

Łączy partnerów, jest uzupełnieniem miłości, może być beztroski, radosny, perwersyjny. Może niestety być też nałogiem. Ale jako taki jest pozbawiony wad. Uprawiając seks doznajemy uniesień, zbliżeń, wyrażamy swoją miłość. Zabezpieczając się odpowiednio pozbawiamy go także zagrożeń w postaci chorób czy też niechcianych ciąż. Przyjemność płynąca z seksu i umiejętność korzystania z niej (bez nakazu prokreacyjnego) jest wyrazem naszego człowieczeństwa. Nasze zwycięstwo nad samolubnym genem wyraża się właśnie w beztrosce prokreacyjnej naszego seksu.

 

I tego wszystkiego chce nas pozbawić Kościół katolicki.

 

Stosunek do seksu kościoła jest wszystkim znany, ale pozwolę go sobie podsumować.

 

1.   Zakaz stosunków przedślubnych – czyli brak możliwości sprawdzenia konotacji w tak ważnej sprawie jak seks.

2.   Zakaz antykoncepcji – czyli zapomnij człowieku o beztroskim seksie – strach przed kolejną ciążą może po prostu paraliżować

3.   Szczególny zakaz używania prezerwatyw – co może skutkować rozprzestrzenianiem się chorób.

4.   Negatywny stosunek do seksualności jako takiej

5.   Całkowity zakaz aborcji (pod aborcją kryje się tabletka 72 godziny po), trzeba też podkreślić, że księża zawsze są przeciwnikami cudzych aborcji.

6.   Negatywny stosunek do edukacji seksualnej

7.   Negatywny stosunek do mniejszości seksualnej

 

Można złośliwie założyć, że Kościół katolicki ma pozytywny stosunek tylko do molestowania nieletnich. I nie dowcipkuję sobie tutaj, ponieważ  ogrom nieszczęść wywołanych molestowaniem dzieci przez księży jest niewyobrażalny.

Seksualność człowieka jest najprostszą drogą do szczęścia – ale ze względu na religijne i kulturowe ograniczenia odmawia się prawa do niego np. osobom niepełnosprawnym, więźniom, partnerkom i partnerom więźniów. Przejawy „niestandardowych” form seksualnych (takich jak bdsm, swing czyli seks zbiorowy, homoseksualizm) spotykają się nie tylko z negatywną oceną, ale też z rożnymi formami restrykcji.

Moja wrogość do religii wynika z prostej linii z faktu, że ludzie wierzący odmawiają innym prawa do szczęścia – dotyczy to głównie ludzkiej seksualności, ale nie tylko. Dotyczy to także innych sfer życia – płodność, zdrowie (głównie kobiet – nie słyszałam, żeby jakiś mężczyzna otrzymał odmowę leczenia ze względu na sumienie lekarza), edukacja i wiele innych. Nie słyszałam nigdy o grupach wsparcia dla tych licznych prostat usuniętych (na wszelki wypadek) bo było tylko podejrzenie raka. Ale za to pan Terlikowski nie omieszkał skrytykować jednej z kobiet, bo ta śmiała nie zaufać bogu tylko wzięła sprawy w swoje ręce. Proponowanie modlitwy kobietom niepłodnym jako metody na zajście w ciąże jest szczytem arogancji i zwykłej ludzkiej podłości. Dlaczego księża nie modlą się w sprawie własnego zdrowia tylko korzystają z osiągnięć medycyny?

Ateizm i obojętność w stosunku do religijnych zakazów otwiera ludziom drogę do  szczęścia i pogody ducha.  Otwiera także ludzi na potrzeby innych ludzi i uczy prawdziwej tolerancji w stosunku do inności.

 

Blog autorki

http://racjonalista.tv/blogi/magdalena-kowalczyk/

O autorze wpisu:

Ateistka, działaczka świecka, publicystka. Prezeska łódzkiego oddziału Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów i członkini zarządu głównego PSR od czterech kadencji.

15 Odpowiedź na “Seks jest cudowny”

  1. Seks to straszna rzecz dla kościoła, bo jest spadkiem po naszych zwierzęcych przodkach. Bezpośrednio namacalnym świadectwem naszego małpiego pochodzenia, odczuwalnym wprost dla każdego, nawet najbardziej uduchowionego pasterza – mężczyzny.
    Weźmy np. pytanie maturalne z religii:
    Co czujesz, gdy widzisz obcisłą pupę dziewczyny:
    a) boskie natchnienie;
    b) podszepty szatana;
    c) małpie pożądanie.
    Pomimo, że mamy dwudzisty pierwszy wiek, w naszym śmiesznym katolickim skansenie prawidłowa wciąż jest odpowiedź b, a nie c.

      1. Oj, obawiam się, że taka tematyka wchodzi wyłącznie w zakres katechezy.
        Seks i te sprawy ministerstwo raczej ceduje na ekspertów, czyli ksieży kościoła
        katolickiego.

        Na egzaminie z etyki świeckiej (czy ona w ogóle pretendowała do matury?)
        byłyby pytania np. ze wspólczesnych modeli altruizmu itp.

          1. Ależ oczywiście, że się wyznaje towarzyszu. Etyka nie jest obiektywna, więc można jedynie wyznawać określone wartości. Towarzysz z pretensjami do racjonalizmu powinien to rozumieć.

  2. „Seksualność człowieka jest najprostszą drogą do szczęścia”
    szczęścia trwającego kilka minut, dodajmy (żeby nie szerzyć dezinformacji oraz ciemnoty)
    Swoją droga takie hasło jest jest zapewne życiowym mottem gwałcicieli i pedofilów (tych w sutannie i bez)

    I ważna uwaga edukacyjna (żeby nie szerzyć dezinformacji oraz ciemnoty): rozprzestrzenianiu się chorób przenoszonych drogą płciową zapobiega nie tylko prezerwatywa, ale PRZEDE WSZYSTKIM wierność jednemu partnerowi – i to nie są „religijne i kulturowe ograniczenia” tylko zalecenia epidemiologów oraz profilaktyków zakażeń.

  3. @ Tomek Świątkowski – to akurat nie jest do końca prawda. W Szwecji gdzie ludzie statystycznie mają 2 razy więcej partnerów niż w Polsce odsetek zarażonych HIV jest mniejszy niż u nas. Choć w Rosji gdzie ludzie też mają 2 razy więcej partnerów niż w Polsce odsetek zarażonych HIV jest większy niż u nas.

  4. Byłby dobry artykuł, gdyby autorka potrafiła pisać neutralnie, bez feministycznego narzekania na rzekomą dyskryminację jedynie kobiet w sprawach seksu. Tu mężczyźni są jak najbardziej dyskryminowani i to nie zawsze bezpośrednio przez KK, ale też przez katolickie państwo. Dwa przykłady: zakaz stosowania wazektomii przy jednoczesnym narzucanym zakazie używania prezerwatyw, uderza w pozbawionych przygotowania do życia seksualnego i/lub ograniczonych intelektualnie mężczyzn, którzy ponoszą nie tylko finansowe konsekwencje tych zakazów. Nieuzasadnione oskarżenie o gwałt (pomimo, że jest przestępstwem wyrządzającym niepowetowane szkody) jest traktowane co najwyżej tak jak próba szantażu na pracodawcy w celu wymuszenia podwyżki .

  5. Trzeba istotnie przyznać, że Kościół katolicki rzeczywiście dąży do tego, żeby
    odebrać nam tę największą radość z życia. I czyni to bardzo skutecznie. Religia
    chrześcijańska jest chyba najbardziej restrykcyjną religią na świecie jeśli
    chodzi o seks. Już samo stosowanie niektórych określeń o tym świadczy. Jeśli np.
    wstrzemięźliwość od seksu nazywa się „zachowaniem czystości” to jest to
    ewidentna sugestia, że seks jest nieczysty. Takie przekonania trafiają głęboko
    do podświadomości i powodują, że z katolickością bardzo często wiąże się
    chorobliwa pruderia, fobie i kompleksy.

  6. Ja jestem agnostykiem i mam jak najbardziej negatywny stosunek do seksu i seksualności w ogóle, więc moja postawa nie ma nic wspólnego z religią po prostu seks jest prymitywny, zwierzęcy, odrażający, seksualność jest z góry człowiekowi narzucona a może nie każdy chce być istotą seksualną? a musi bo ten prymitywny popęd jest w nim i co ma zrobić? dlaczego nie ma wyboru? religię każdy może sobie wybrać lub nie a popęd każdy ma z góry narzucony to jest 100 razy gorsze „Seksualność człowieka jest najprostszą drogą do szczęścia” chyba żart w moim przypadku i jestem przekonany w przypadku wielu ludzi jest to męczarnia, seksulaność to rak.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

2 + 20 =