Wielka Brytania wobec rosyjskiego zagrożenia

UK dysponuje pierwszą armią w Europie i piątą na świecie według rankingu Global Fire Power. Jest to największa na świecie armia całkowicie zawodowa po US Army, choć 10-ciokrotnie niemal skromniejsza. Flota brytyjska jest najsilniejsza w Europie, choć do zwodowania nowego lotniskowca, przewaga Royal Navy nad La Marine jest minimalna. RAF jest słabszy od lotnictwa francuskiego, czwartego lub trzeciego na świecie. Na papierze wrażenia nie robi; około 100 choćby niesłychanie doborowego wojska to niezbyt wiele. Czołgów około 200, co prawda znakomitych Challengerów – tak samo. W UK nie ma jednak na razie woli by zwiększać armię. Parasol NATO wszystkim państwom sojuszu pozwala grać znacznie poniżej możliwości. A jeśli już to idzie się wyraźnie w jakość, a nie w ilość. Co można zrobić, to ulepszać system rezerw. Tu UK nadal jest mocne. Armia UK jest zaprojektowana do kooperacji z USA bardziej, niż jako samodzielna siła zbrojna (choć po ostatnich redukcjach USA nie wie czy to nadal partner). Rozwijają oni np. techniki walk w mieście, i na tyłach wroga, czyli to co u Amerykanów często kuleje.

Według Anne Applebaum („Brytyjska chata z kraja” GW 14-15 marca 2015, s. 19), od 2009 roku UK straciła zainteresowanie sojuszem z USA i odgrywaniem ważnej roli w NATO (data wyjścia Camerona z grupy europejskich chadeków, i co za tym idzie utrata dostępu do Merkel, która korzysta z pomocy tylko Hollande’a w sprawie Ukrainy i Rosji). Gdy Cameron ogłosił chęć przeprowadzenia euroreferendum w UK, spadły jego wpływy w UE i NATO. W 2013 roku Cameron chciał bombardować Syrię, i podobnie jak Obama przegrał we własnym parlamencie. Dziś, kiedy ISIS bombarduje cały piękny lotniskowiec francuski pełen znakomitych Raphaeli, UK wysyła przeciw ISIS tylko 8 samolotów. Według Applebaum, UK zajęte jest też wyborami, a obronność nie jest tam popularnym tematem wyborczym, do tego podminowywanym przez rosyjskie lobby. Niedawno pisałem o niemieckim prowincjonalizmie, jak widać według Applebaum, światowcy jakimi są Brytyjczycy, zamiast wyciągać Niemców z nory, sami zaczynają ich naśladować, i to w momencie gdy Merkel zaczyna „brać odpowiedzialność” za Europę. Nawet rosyjskie samoloty w brytyjskiej przestrzeni lotniczej nie jawią się jako zagrożenie.

Applebaum chyba nieco przesadza, w końcu to Cameron w UE pierwszy wyszedł poza sankcje, i wysłał instruktorów na Ukrainę. UK jest na tyle daleko od Rosji, a jej sytuacja partyjna jest na tyle niestabilna, że nie dziwi małe zainteresowanie Rosją. USA w końcu też zajmuje się Bliskim Wschodem z dużo większą energią niż Rosja i Ukrainą. Jest takie powiedzenie, że nie ma nic groźniejszego niż Anglik przestraszony, może wreszcie Rosjanie ich przestraszą.

http://www.youtube.com/watch?v=sa_MiOme338

Avatar
O autorze wpisu:

Piotr Marek Napierała (ur. 18 maja 1982 roku w Poznaniu) – historyk dziejów nowożytnych, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Zajmuje się myślą polityczną Oświecenia i jego przeciwników, życiem codziennym, i polityką w XVIII wieku, kontaktami Zachodu z Chinami i Japonią, oraz problematyką stereotypów narodowych. Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów w latach 2014-2015. Autor książek: "Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi", "Hesja-Darmstadt w XVIII stuleciu, Wielcy władcy małego państwa", "Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie", "Kraj wolności i kraj niewoli – brytyjska i francuska wizja wolności w XVII i XVIII wieku" (praca doktorska), "Simon van Slingelandt – ostatnia szansa Holandii", "Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy", "Chiny i Japonia a Zachód - historia nieporozumień". Reżyser, scenarzysta i aktor amatorskiego internetowego teatru o tematyce racjonalistyczno-liberalnej Theatrum Illuminatum

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *